czwartek, 12 czerwca 2014

Super-smart-me czyli z Austrii do Włoch przez Niemcy-Polskę-Niemcy

Ojj... jakoś mi nie idzie regularne pisanie, ale postaram się ponadrabiać zaległości ;)

Więc wracając do tematu i do mojej podróży z Austrii po instruktorskim kursie narciarski... Byłam tak podekscytowana 22.04, kiedy to się dowiedziałam, że dostałam się na kurs (zaczynał się on w przeciągu 5 dni), postanowiłam szybko kupić bilety do Włoch do pracy dla Backroads po kursie, żeby to ceny nie podskoczył... no i kupiłam... na 10 maja rano (tak jak miałam w grafiku z Backroads)... Kupiłam bilet z Warszawy, bo przecież jestem z Polski (to chyba było moje myślenie :P), tyle, że kurs narciarski kończył się 9 maja... po południu... w Hintertux... 1300 km  od lotniska w Warszawie. Na dojazd/dolot/cokolwiek miałam mniej niż 24h, nawet mniej niż 20, w sumie to ledwo co 16, ale cóż...

Po wielkich kombinacjach wyszło na to że nie jadę z nikim na doczepkę, tylko wzięłam auto od mamy (co w konsekwencji spowodowało popsucie się 2 innych aut, ale to już inna, dłuższa historia :P) i sru! do Austrii autem, to chyba była jedyna opcja możliwa opcja aby dobrzeć na czas. Przy okazji odwiedziłam koleżankę we Wrocławiu (pozdro Zielińska! ;)) no i przyczyniłam się znacząco do szerzenia idei blablacar.pl :)

W drodze powrotnej tyłek mój wynartowany uratował brat organizując pick up samochodu z lotniska w Warszawie z powrotem do Bydgoszczy! Mój brat to mój hero - jego też pozdrawiam!

Tak więc, mimo że jestem ogólnie postrzegana jako podróżniczka... to swoje perełki w wybieraniu środków komunikacji z/do różnych dziwnych miejsc nadal w CV mam :P
Hintertux-Savelletri w 24h+3h opóźnienia samolotu
Hintertux-Niemcy-Okęcie (autem)
Warszawa-Dusseldorf-Bari (samolotem)
Bari-Savelletri (mój Backroadsowy dom w Puglii)

Nie nie, to wcale nie jest tak, że z Hintertux prosto do Bari byłoby najlepiej... to po prostu byłoby dla mnie za proste :P