13.01.2013 o godzinie 13 coś tam, moje kolano postanowiło wykręcić mi psikusa, ale jak się okazuje wiedziało co robi.
Pomyślałam, że no pech na maksa, wreszcie kiedy mam wolne i mogłabym poćwiczyć co poza jazdą płużną... bach gleba i wykluczenie z jazdy na minimum tydzień. Ale dziś zaczęłam dostrzegać plusy tego całego wypadeczku. Owszem, kolano zostało naruszone i może być mniej stabilne już na zawsze, ale to oznacza, że ja będę bardziej ostrożna i może bardziej skupię się na swojej technice jazdy.
Plusem jest to, że nie muszę teraz jeździć. Czemu? Dziś jak wyszłam na chwilę z domu przypomniałam mi się bardzo istotna rzecz odnośnie mojego gustu... a mianowicie NIENAWIDZĘ zimna!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Już myślałam, że polubiłam zimę, i zimno wcale mi nie przeszkadza, ale okazuje się, że tu wcale zimno do tej pory nie było! Do tego tygodnia temperatura ledwo co poniżej 0 spadała, słońce świeciło, więc ucząc dzieciaki na słońcu w czarnym wdzianku raczej się zgrzewałam niż zamarzałam. A teraz...
I ma być jeszcze gorzej. Przecież ja zamarznę! Jak jest poniżej -20 toć przecież to BOLI! Twarzy człowiek nie czuje, paluszki u nóg i rąk umierają. Ja nie chcę zimnaaaaaaaa! No i jak komukolwiek mówię, że nie znoszę zimna, to wszyscy się śmieją i pada komentarz: 'to se zawód wybrałaś, nieodłączny zimie...'.
Ale przecież może być -3 i każdy będzie zadowolony?!?!?!?!?
Co do mojego szczęścia... jak zwykle mnie nie opuszcza!
Generalnie służba zdrowia (jak wszystkooo inne) do najtańszych w Szwajcarii nie należy.. i dziś miałam mega stresa ile za wczorajszą wizytę u lekarza zapłacę. Bo generalnie moje służbowe ubezpieczenie nie pokrywa pierwszych 1000 CHF leczenia. Zaś ubezpieczenie z NFZtu, nie pokrywa wpisowego do lekarza, czyli i tak bym musiała zapłacić 92 CHF. Ale dziś się okazało, że... ten 1000 tyczy się ubezpieczenia zdrowotnego, a nie wypadków, które pokrywane są w całości, jeśli tylko w danym tygodniu przepracuje się minimum 8h, a że wypadek nastąpił w niedzielę, a ja do soboty pracowałam. Więc więcej szczęścia niż rozumu, czyli jak zwykle ;)
Kolano czuje się lepiej, do zdrowia jeszcze nie wróciło i chyba nie zamierza do momentu poprawienia się pogody! Jak go nie przemęczam, a jak by ktoś chciał, to z chęcią oddam trochę minusowej temperatury!
Żarty żartami, ale po 3 dniach w domu UMIERAM z nudów i chcę znowu na nartyyyyyyyyyyyy!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz