wtorek, 15 stycznia 2013

3 tygodnie - 3 wspaniałych napotkanych

To jak szybko czas leci, to chyba nikomu nie muszę przypominać.
NIE WIEM kiedy zleciały te 3 (już ponad) tygodnie od kiedy tu jestem!

Decyzja o przyjeździe tutaj została podjęta w jakie 3 minuty, ale póki co w ogóle nie żałuje.
Jest super, jest po prostu inaczej niż zwykle... hmm... aczkolwiek określenie 'zwykle' w moim przypadku może nie jest adekwatne... :P

Wszystko tu jest inne. Praca. Ludzie. Klimat. Waluta. Zima. Tryb życia. Wszystko.

Pierwszy tydzień, to było poznawanie. Poznawanie szkoły, ludzi, resortu, stylu nauczania, trybu dnia. W pierwszym tygodniu poznałam też 3 wspaniałych chłopaków, którzy to dostarczają mi dawki śmiechu, narzekania, ciekawych historii czy kolacji. Takie znajomości nie zdarzają się często, a pozostają na długo. Może dlatego, że życie tu jest bardziej intensywne? Widujemy się codziennie, razem pracujemy, razem gotujemy, i jak już gdzieś wychodzimy, to zazwyczaj razem, bo miasteczko do największy nie należy.
Drugi tydzień to praca z grupkami 3-4 latków, zaś trzeci tydzień to totalny chill out z jedną dziewczynką. Czwarty tydzień dla odmiany to nuda w łóżku z obłożonym zimnym okładem kolanem... i pustoszeniem lodówki...

Ale do rzeczy, czyli o 3 takich ;)

(Jeroen, Marcin, Pete)
tydzień 1. Marcin 
Marcin jako jedyny Polak tutaj, zgodnie z polską gościnnością i solidarnością narodową  przygarnął mnie na kawałek swojej podłogi w pierwszym tygodniu, jak to poszukiwałam mieszkania dla siebie. Zabawnie było, nie ma co ukrywać. Szczególnie zabawne w Marcinie jest jego permanentne marudzenie, może brzmi to paradoksalnie, ale naprawdę jest to zabawne ;) No i herbatki u Marcina są bezcenne! Jego współlokator również jest nietuzinkowy! Dzięki Marcin!

tydzień 2. Jeroen
Z Jeroenem spędziliśmy wspólnie tydzień w Wolly Parku (czyli miejscu dostosowanym do nauki dzieci, gdzie codziennie razem uczyliśmy), było to tydzień pełen... dzieci, śmiechów, wzajemnej pomocy i rozmów. Poznałam jego zainteresowania, mamy wiele wspólnego ze sobą. Przede wszystkim zainspirował mnie do tego, aby wreszcie, po 5 latach przymiarek, zrobić kurs paralotniarski i robić to co kocham, czyli latać! Czuję też spore wsparcie z jego strony i nie są to tylko słodkie rady. Thanks Jeroen.

tydzień 3. Pete
Już po tygodniu wiadomo, że Pete będzie moim little brother, co przy jego wzroście brzmi co najmniej dziwnie, ale tak już zostało. Rodzeństwem mianowała nas barmanka w jednym z barów, kiedy to z Petem i Jeroenem poszliśmy na 'jedno piwo', a skończyło się kilka godzin później. Jak na dobrego brata przystało zaciągnął mnie dziś siłą do lekarza, żebym zbadała swoje kolano i przypadkiem nie uciekła ;) Czuję prawdziwą i bezinteresowną troskę z jego strony. Thanks Pete. 

Dobrze jest ich tu mieć. Dobrze jest mieć wokół siebie tak różnych i odmiennych pod prawie każdym względem kolegów. Dobrze jest mieć blisko tak wartościowych ludzi.
<3 you boys!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz