Czasem śnią mi się dziwne rzeczy, a czasem śni mi się coś, co mnie poruszy, tzn wywoła we mnie jakieś emocje... zazwyczaj negatywne... i wtedy właśnie sprawdzam znaczenie snów.
Zawsze robiłam to w polskich gównianych, bo słabo rozwiniętych sennikach, a dziś wpadłam na pomysł sprawdzenia na stronach angielskich i rezultaty są zaskakujące!
Sen sprzed tygodnia:
Koleżanka L. umarła i pomagałam w organizacji jej pogrzebu. Wesoło nie było, i obudziłam się bardzo zmieszana i w niefajnym nastroju.
Znaczenie:
To dream of a funeral represents an acknowledgement that something in your life has ended. The end of a situation or aspect of yourself that you know you'll never see ever again. Letting go or a final goodbye.
Moje tłumaczenie tego snu:
Zaczęłam nowe życie, może nie atrakcyjne dla biurowych wyjadaczy, ale mi ono się bardzo podoba, i nie prędko mam zamiar z nart zrezygnować!
Zaczęłam nowe życie, może nie atrakcyjne dla biurowych wyjadaczy, ale mi ono się bardzo podoba, i nie prędko mam zamiar z nart zrezygnować!
To też jest całkiem adekwatne:
To dream of people you know dying symbolizes changes to certain qualities in yourself that these people reflect in you. It may also represent your view of these people succumbing to a problem as well as shifts in their personality or lifestyle.
Sen nr 2 sprzed 3 dni:
Jestem na lotnisku, dużo samolotów odlatuje, aż wreszcie ja wsiadam do jednego. Bardzo małego, w zasadzie 2 osobowego. Nie pamiętam pilota, wiem tylko, że na chwilę po starcie, nie wyrobił dobrze się wzbić i walnęliśmy w barierkę mostu. Obudziłam się chwilę później, zanim runęliśmy na ziemię.
Znaczenie:
To dream of an airplane crashing represents a loss of momentum, progress, or confidence. Plans or projects that you thought would work suddenly fail.
Ja tłumaczę to sobie tak:
No nie ma co ukryć, moje plany i rozwój 'zawodowy' pokrzyżowało mi moje więzadło krzyżowe prawego kolana. Kilka dni/tygodni wstrzymania się w rozwoju.
No nie ma co ukryć, moje plany i rozwój 'zawodowy' pokrzyżowało mi moje więzadło krzyżowe prawego kolana. Kilka dni/tygodni wstrzymania się w rozwoju.
PS.
Jutro jadę na rezonans. Jadę stopem, bo wycieczka do szpitala (40 km od Tasch), to koszt 40 CHF. A że nie zarabiam, bo mam 'wolne', to i nie zamierzam wydawać!
PS. 2.
Trochę u nas śnieży, ale przynajmniej się ociepliło, jest tylko -3, a nie -30.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz