sobota, 26 stycznia 2013

Plan był idealny, ale uległ zmianie!

W piątek odebrałam szwajcarskie pozwolenie na prace.


Paradoksalnie tego samego dnia dowiedziałam się od swojego lekarza, że w tym sezonie jako instruktorka narciarstwa, to ja już sobie nie popracuję...

Plan był taki:
Spędzić pierwszy CAŁY sezon zimowy na nartach!
Cele do wykonania do 30 kwietnia były takie:
  • 360 na moich nowo zakupionych nartach freestylowych
  • nauczyć się telemarku
  • nauczyć się jeździć na snowboardzie
  • poprawić mocno technikę jazdy na tyczkach
  • zrobić kurs paralotniarski
Nowych nart nie będzie, skoki tylko po domu na lewej nodze, na telemark sobie mogę popatrzeć na YouTube, o snowboardzie to se posłucham od chłopaków, może chociaż paralotnie... nie do końca kwietnia, ale może w tym roku...

Chociaż mogę popatrzeć jak Jeroen lata...



A dlaczego plan uległ zmianie?
Bo kolano postanowiło zwiększyć liczbę więzadeł krzyżowych z ilości 2 na 3 za pomocą zerwania jednego (przedniego) z nich!

Najgorsze, że w ogóle nie boli, zginać mogę, chodzę, a nawet biegam (jak zwykle na pociąg).
Wszystko wygląda z zewnątrz OK, ale jak się okazało na rezonansie magnetycznym... w środku pięknie nie jest...


Ja tam nic nie widzę na tym zdjęciu, ale to fragment kilku animacji... Jak dla mnie, jedyne co wynika z tego badania, to to, że mam 16 (1996), a nie 26 (1986) lat :D
I znowu ocenili mnie po wyglądzie :P

Do Brig na rezonans pojechałam na dzień po tym jak dostałam skierowanie. Pojechałam oczywiście na stopa :D


Podróż była całkiem spoko i miło było wyrwać się na chwilę do prawdziwej cywilizacji. Brig jest wielkości hmm... połowy Pruszcza Gdańskiego? A może i mniejszy, ale czułam się jak w wielkim mieście!

Jak się mam po usłyszeniu 'wyroku'?
Różnie. Raz płaczę, raz się śmieję. Pozostaje mi tylko zaakceptować fakt, że za wiele nie mogę na to poradzić! Trzeba żyć dalej, wzmacniać nogę i czekać na kolejny sezon.
Mam tu świetnych lekarzy, szybko naprawią co popsułam. Mam też wsparcie wielu osób, które już to przeszły i dalej żyją i jeżdżą na nartach :)
Ale dziwnie jest wjechać na górę wyciągiem i zjechać na dół... wyciągiem...
Jeszcze wyciągowi mają mnie za turystkę, i ciągle wskazują mi drogę, a ja przecież ją znam doskonale...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz